czwartek, 30 stycznia 2014

Dolny Wrzeszcz


"Było sobie kiedyś miasto, które obok przedmieść Orunia, Siedlce, Oliwa, Emaus, Pruszcz, Święty Wojciech, Młyńska i Nowy Port miało przedmieście o nazwie Wrzeszcz. Wrzeszcz był tak duży i tak mały, że wszystko, co na tym świecie wydarza się lub mogłoby się wydarzyć, wydarzyło się lub mogło byłoby się wydarzyć we Wrzeszczu.".
Günter Grass, "Psie lata"


Dolny Wrzeszcz to jedno z najciekawszych miejsc Gdańska. Urokliwe, tajemnicze. Z historią Dolnego Wrzeszcza wiąże się osoba Güntera Grassa. Właśnie w Dolnym Wrzeszczu ten niemiecki pisarz spędził swoje dzieciństwo. Rodzice Grassa mieszkali na dzisiejszej ulicy Lendziona (dawnej Kastanienweg), a później na ulicy Lelewela (Labesweg). W kościele Serca Jezusowego, niedaleko dworca kolejowego we Wrzeszczu, ochrzczono Grassa. A szkołą, do której Grass uczęszczał była Szkoła Pestalozziego, mieszcząca się na ulicy Gołębiej (Fröbelstraße). 

Szczególnie lubię mosty na rzece Strzyży. Poniższy most można znaleźć niedaleko ulicy Aldony.




Historia Dolnego Wrzeszcza i sam Dolny Wrzeszcz jest materiałem na kolejne wpisy, które z pewnością wkrótce się pojawią. A oto most-"wrota" do Dolnego Wrzeszcza.



wtorek, 17 grudnia 2013

Dwór Uphagena – Dolne Miasto – Gdańsk

Dolne Miasto pomimo znajdujących się tam zapadłych podwórek, zaniedbanych kamienic potrafi zachwycić. Jest to miejsce szczególne. Przypomina osobny, samodzielny miejski byt, funkcjonujący w cieniu reszty Gdańska. Spacerując ulicami tej dzielnicy odkrywa się dawną świetność przysłoniętą przez brud i kurz, który nagromadził się przez lata.

Ta część Gdańska wchodzi w skład Śródmieścia i znajduje się na wschodnim brzegu Motławy. Na przełomie wieków – XIX I XX powstało w niej wiele budynków charakteryzujących się bogatymi architektonicznymi detalami, które zdobiły elewacje. Uruchomiono tramwaj konny oraz powstała zajezdnia tramwajów konnych. Później linię tramwajową zelektryfikowano. Powstało także również kilka fabryk. Dolne Miasto kwitło, a świetność, przykurzoną, tamtych lat można dostrzec również dzisiaj.

Około roku 1800 powstał budynek, który jest “bohaterem” tego posta – Dwór Uphagena. Dwór znajduje się przy zbiegu ulic Łąkowej i Kieturakisa (dawniej Schleusengasse). Został wybudowany z cegieł oraz kamienia, w stylu klasycystycznym. Posiada dwie kondygnacje, część środkowa nakryta jest trzyspadowym dachem z lukarnami. W roku 1852 za 4300 talarów nabył go gdański kupiec Johann Gotfried Theodor Kuhn od Marii Wilhelminy Uphagen wdowy po Johannie Ernście Carlu Uphagenie i podarowany na potrzeby szpitala Najświętszej Marii Panny. Dwór został zbudowany przez ród Uphagenów, ród holenderski, który przysłużył się miastu. Samo Dolne Miasto przypominało miasto holenderskie, ponieważ poprzecinane było kanałami.

Dwór Uphagena dawniej





a tak dwór wygląda obecnie






Źródło:
http://www.encyklopediagdanska.pl/index.php?title=DWÓR_UPHAGENA_(Dolne_Miasto)
http://wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=1255&postdays=0&postorder=asc&start=30

czwartek, 5 grudnia 2013

Dziś kończy się Chanuka

5 grudnia kończy się Chanuka. Z tej okazji wartowspomnieć o dawnych żydowskich mieszkańcach Gdańska, a dokładniej o Wielkiej Syngaodze w Gdańsku. Ta piękna synagoga niestety nie istnieje. Zostały po niej tylko fotografie. Została zbudowana w latach 1885-1887 I znajdowała się na dzisiejszej ulicy Bogusławskiego. Budowlę wybudowano w stylu neorenesansowym. Budynek wieńczyła potężna kopuła. Zbudowano także dwie wieże. Galeria mogła pomieścić około 300 osób, a sala modlitw, która znajdowała się centralnie pod kopułą, około 1600 modlących się.

Po roku 1933 rozpoczęła sie emigracja gdańskich Żydów, która nasiliła się po roku 1937. Gmina żydowska w Gdańsku postanowiła zorganizować ucieczkę Żydów z miasta. By znaleźć środku na ten cel podjęto decyzje o sprzedaży terenów I obiektów należących do gminy. Doszło do sprzedaży synagog. W styczniu 1939 roku doszło do formalnego przekazania Wielkiej Synagogi Senatowi Wolnego Miasta Gdańska. Część majątku ruchomego udało się uchronić. Archiwum wywieziono do Jerozolimy, przedmioty sakralne do Nowego Jorku. 15 kwietnia 1939 odprawiono w synagodze ostatnie nabożeństwo, a 2 maja Niemcy zaczęli rozbiórkę budynku. Na parkanach umiesczono napis: “Przybądź kochany maju i uwolnij nas od Żydów”.1

Wojna spowodowała, że z gdańskiej przestrzeni zniknęło bezpowrotnie wiele budynków. Zatarte zostały też żydowskie ślady. Wielka Synagoga była ważnym elementem krajobrazu Gdańska. Pozostała też niestety częścią Gdańska, którego już nie ma.


ulica Bogusławskiego z Wielką Synagogą



ulica Bogusławskiego obecnie





1Wielka Synagoga w Gdańsku, http://www.sztetl.org.pl/pl/article/gdansk/11,synagogi-domy-modlitwy-i-inne/12,wielka-synagoga-w-gdansku-ul-ujezdzalnia-dzis-boguslawskiego-/

niedziela, 1 grudnia 2013

Mikrowyprawy

W poprzednim poście wspomniałam o Alisterze Humphreyu, który jest znanym podróżnikiem, blogerem oraz mówcą motywacyjnym. Alistair Humphrey zwiedził wiele odległych i różnych miejsc, jednak National Geographic wyróżnił go za jego koncepcję mikrowypraw. Według tego brytyjskiego podróżnika mikrowyprawa, mikropodróż może być równie pasjonująca jak wyprawa do najbardziej odległego zakątka. Mikropodróż można odbyć blisko domu, tanio, szybko i bardzo efektywnie.


Idea mikrowypraw wydaje się niezwykle intrygująca. Pozwala docenić to, co jest wokół nas, odkryć otaczającą nas rzeczywistość, miejsce, w którym żyjemy. Każdy spacer, krótki wyjazd może stać się wspaniałą i wielką przygodą. Podróże, nawet te małe, wzbogacają nas, dostarczają nowych wrażeń. Podróże kształtują nas. Poza tym, gdy już pokocha się podróżowanie, to trudno podróżowania zaprzestać. Mikrowyprawy są sposobem na szybką ucieczkę, gdzieś w nieznane miejsce, odkrycie nowego, bo jak mawiał Kapuściński: “Istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej”.





Powyżej: Kadry z jesiennego spaceru po oliwskim lesie.

A wszystko zaczęło się od...

Wszystko zaczęło się od poznawania historii rodzinnej okolicy. W mieście, z którego pochodzę mnóstwo jest śladów wielokulturowej przeszłości. Jest cmentarz poniemiecki, żydowski kirkut. Ciekawe było odkrywanie przeszłości miasta, badanie pamięci. Zaczęłam więc badać historię miasta, poznawać losy opuszczonych miejsc I tak stałam się miłośniczką mniejszych i większych wypraw w przeszłość. Tak jak Alstair Humphrey uważam, nie trzeba wiele, by posmakować przygody. W każdym miejscu znajdzie się coś ciekawego. Czasami to miejsce znajduje się kilka ulic od naszego domu.



Zdjęcia zostały wykonane na cmentarzu żydowskim w Starogardzie Gdańskim.